Pustynie - 107

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Pustynie - 107

 

Pustynie - 107

 

 Czy wolno sadzić kwiaty na pustyni

 Gdzie nie ma dla nich wody, ziemi, ni przestrzeni

 Przyjaznej dla życia tak delikatnego

 Że można by to nazwać

 Fanaberią złego

 Ogrodnika co taki eksperyment sobie

 Wymyślił aby leczyć chyba swoje fobie

 Które z brudnego sumienia

 Męczą go od dawna

 Łaknąc czyjegoś cierpienia

 By się wyrwać z bagna

Tyle to o przyrodzie w sadystycznym ręku

 Bo jeśli chodzi o ludzi

 To chyba przyklęknąć

 Tylko nam zostaje

 I Boga poprosić by na tamte „Raje”

 Przez sadystycznych „ogrodników” wszędzie zakładane

 Uwagę swą łaskawą

 Raczył zwrócić na nie

 

 Bo i tam nie ma wody, ziemi, ni przestrzeni

 Gdzie człowiek mógłby istnieć

 Tym bardziej się plenić

 Bo już od pierwszej chwili było wszem wiadomo

 Że się na tej enklawie nie zbuduje domu

 Domu, w którym najniższą nawet egzystencję

 Mógłby zapewnić dzieciom

 Nigdy nie chcąc więcej

 

 Cóż to więc za enklawa gdzieś tam założona

 A w niej ludzka gadzina takoż umęczona

 Że litości wymaga aż od Pana Boga

 By i dla niej powstała gdzieś wiodąca droga

 

 Bo tak jak kwiatom w pustyni

 Przyjdzie im tam ginąć

 Bowiem to ich okręty nie mogą zawinąć

 Do portu żadnego pośród świata ludzi

 Niosąc na masztach piętno

 Które wszystkich studzi

 A piętno to oznacza największych pechowców

 Którym przyszło „zaliczyć”

 Obozy dla uchodźców

 

 Przeto

 Wy tam

 Na tronach

 Co wojny lubicie

 Nie zakładajcie „pustyń” w głupawym zachwycie

 Nad swym „humanitarnym” tak postępowaniem

 Ale dajcie im szansę powrotu do granic

 Kraju z którego uchodzić musieli

 Gdzie przecież nie oni nienawiść posiali

 Ale wasza to ręka ziarno złe rzuciła

 A potem do ucieczki z kraju przymusiła

 Waląc na nich cierpienie – szczodrze z garście obie

 Byście mogli wyleczyć swe bagienne fobie

 

 *

 

 ym państwom, które podpalają innym dom, a potem pogorzelcom oferują obozy dla uchodźców