Reklamowa pedofilia - 185

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Reklamowa pedofilia - 185

 

Reklamowa pedofilia - 185

 

 Nazwałem kiedyś nicością nachalną reklamę

 Pognębić mając nadzieję

 Stojącą zań zgraję

 Co właśnie na tej nicości parszywe gniazdeczka

 Uwiła sobie wygodnie

 Dla ptasiego mleczka

 

 Jakie za tantiem łajdackich

 Tworzonych z nicości

 Mogła chłeptać do syta

 Nie zaznając mdłości

 

 I kiedy się już zdawało

 Że niżej nie można

 Bo podły ten rodzaj szmalu sięgnął bodaj do dna

 To jakiś cwaniaczek wredny

 Chyba z piekła rodem

 Wymyślił chwyt marketingu

 Jeszcze bardziej podły

 

 No i nazwa tej podłości stworzonej przez drania

 Imię przyjęła bezwstydne

 

 Dziecięca reklama

 

 I nie do radości ona chociaż uśmiechnięta

 Ale by gnębić biednych

 Oraz ich wnuczęta

 

 Co często na te frykasy z reklamy łajdackiej

 Mogą wyłącznie patrzeć

 Albo łezkę otrzeć

 Lubo też ukradkiem gorzką ślinę łykać

 Bo jakiś wieprz z telewizji

 Chce w luksusie pływać

 

 I nie waha się w tym celu

 Dzieci wykorzystać

 Siejąc poczucie krzywdy

 Bo wszystko na sprzedaż

 

 Ale Bóg co gdzieś nad nami z pewnością to widzi

 I reklamowych pedofilów stosownie nagrodzi

 A ja mając wgląd szczególny w te boskie wyroki

 Mogę łajdakom powiedzieć

 

 Oj będzie on srogi

 

 *