Samotność posłańca - 269

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Samotność posłańca - 269

 

Samotność posłańca - 269

 

 Jak trudno nieść nowinę kiedy nikt nie czeka

 A nawet

 W skorupę ślimaczą ucieka

 Aby się nie dowiedzieć

 Niczego nie zmieniać

 W płaza egzystencji dotrwać zakończenia

 I wraz ze śmiercią

 Co tak samo marna

 Jak życie całe było w nicość się zagarnąć

 

 Jak trudno dłoń wyciągnąć gdy przeciwko zbroja

 Puklerzem najeżona kolczastymi haki

 Przysięgą związana z nieuctwem bakałaki

 Co sączył ją przez długie

 Lata niepoznaki

 

 Bacząc tylko by jego sromota niewiedzy

 Nie ujrzała dnia światła

 I aby mógł przeżyć

 To co mu tam zostało z marnej egzystencji

 Bez kaganka

 Emocji

 W ciemnocie bezpiecznej

 

 Jakże ma więc posłaniec docierać z nowiną

 Skoro precz wykluczono

 Wszystko co jest inne

 Niż zwietrzała nauka tkwiąca w tej skorupie

 Z której choć by ktoś zechciał

 To nie może uciec

 

 Bo strażników kohorty

 Uzbrojone w cepy

 Na rubieżach granicy pełnią swoje warty

 By przypadkiem posłaniec co z kagankiem bieży

 Nie dotarł za ich plecami

 Do tych głodnych wiedzy

 

 I by ich nie oświecił na zgubę ciemnoty

 Zmiatając w przestrzeń niebytu

 Puklerze wrogości

 Jakie na wszelką nowość nienawiścią mierzą

 Wierząc ?

 

 Eeee

 

 Co tam - wierząc

 

 One w nic nie wierzą !

 

 *