Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Sen złoty - 301

 

Sen złoty - 301

 

 Widziałem białego gołębia czy może gołębicę

 Zawieszoną wysoko w zenitu błękicie

 Niosła coś zielonego

 Gałązka dwa listki

 Co w proroctwach nadzieją zapisana wszystkim

 

 Widziałem kryształ wody światłem rozedrgany

 Na przestrzeń kontynentów szeroko rozlany

 Co jak gojący balsam

 Z ran nam wszystkim znanych

 Zapowiedzią spokoju w głowach skołatanych

 

 Widziałem uśmiech dzieci na trawie przed domem

 Co kryć się nie musiały po schronach bombowych

 Wesoły szczebiot ptasząt

 Niosąc w krąg radosny

 Jako ten podmuch wonny nadchodzącej wiosny

 

 Widziałem ludzkie ręce w szczęściu zanurzone

 Budujące przyszłości nie tylko swój domek

 Ale i dla innych

 Gmach do zamieszkania

 Jako pomnik co pracy wystawiła ziemia

 

 Widziałem pola szerokie z łany zielonymi

 Gdzie dojrzewa plon złoty czerpiąc soki z ziemi

 By trudem rąk rolnika

 W jadło zamieniony

 Mógł trafić na najdalsze

 Najskromniejsze stoły

 

 ---

 

 Widziałem ja to wszystko w radości skąpane

 Dopóki mnie przez okno nie zbudził poranek

 I z oka smoka

 O milionie oczu

 Nie ściągnął w rzeczywistość telewizji potwór

 

 Gdzie radość i zysk czerpią

 Z czegoś tak innego

 Że sny szansy nie mają spełnienia żadnego

 A raczej prowokacją

 Krwawego widoku

 Zatruwają do końca ten tak kruchy pokój

 

 Drwiąc sobie z przepowiedni od tak dawna znanej

 Że nieszczęście wywołać

 Zwykle jest najłatwiej

 Bo ono jak życzenie ciągle powtarzane

 W końcu dopada głupców

 Jak nagrobny kamień

 

 *