Signum temporis - 159

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Signum temporis - 159

 

Signum temporis - 159

 

 Po co napadać banki włamaniem łupieżczym

 Lepiej zasiadać w radzie nadzorem niespiesznym

 I razem z panem prezesem tudzież i zarządem

 Można klientów łupić nie stając przed żadnym sądem

 

 Czy warto orać pole siać potem i uprawiać

 Jak można większe zyski na brudnej giełdy falach

 Osiągnąć szybciej niż w roku wysiłku i uprawy

 Bo już w kilku sekundach spekulacyjnej wrzawy

 

 Po co w mozolnym trudzie na drabinie kariery

 Zdobywać kolejne stopnie

 Pokonywać bariery

 Co uprawnienia dają słusznego dobrobytu

 Skoro zasług wytrychem

 Drzwi się otwiera sejfu

 

 Skąd łatwo już garściami do worka złodziejskiego

 Bez zasłoniętej gęby sypać dolary i złoto

 Wcale się nie przejmując tą pospolitą hołotą

 Co swoje oszczędności zamieniła tu w błoto

 

 A dyrektorzy prezesi przewodniczący i radcy

 W nie zabłoconych lakierkach

 W tropiki pojadą na wczasy

 

 A kiedy już się okaże i manko na jaw wyjdzie

 Z miedzianym czołem powiedzą

 Że oszczędzać im przyjdzie

 

 I oni chętnie oddają stosowny procent długu

 Byle im nie zabierać

 Życiowej pracy trudu

 Co w willach i posiadłościach

 Tudzież i w kosztownościach

 Przez lata gromadzili w swoich rodzinnych włościach

 Bo to już nie obywatele zwykłego autoramentu

 Ale ziemianie i szlachta

 Rodem z establishmentu

 

 Przeto im żaden kryzys nie jest dzisiaj już straszny

 Bo z kabzą wypełnioną

 Mają przed sobą byt jasny

 

 A ci co to na dole skołatani kłamliwie

 Zapłacą wszystkie długi równo i sprawiedliwie

 By tamci mogli wtedy szynkę łososia tuńczyka

 Na swoich stołach zachować trza będzie ślinę łykać

 Tym co głupotą swoją

 Złodziei i gangsterów

 Omamieni fałszywie

 Wybrali na bankierów

 

 *