Skarbiec - 380

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Skarbiec - 380

 

Skarbiec - 380

 

 

 Cóż wart skarbiec bez skarbów

 Pusta komnata i tyle

 A jeśli jeszcze głęboko gdzieś zakopana w pyle

 To jaskinią się staje

 Nie tajemniczą

 Ponurą

 Zimnem odpychającą

 Mrokiem co wśród ciemności

 Zionie jak czarne dziura

 

 A gdzie się skarby podziały

 Może ich wcale nie było

 Jeśli właściciel komnaty niczego do niej nie wnosił

 Niczego nie potrzebował

 Nikogo o nic też nie prosił

 Żyjąc jak sobek samotny

 Sam sobie

 Samotność gotując

 Nikomu nic nie dając

 Niczego nie potrzebując

 

 Boli go teraz pustka jaką przez lata gromadził

 Tłumacząc swoją głupotę

 Tym

 Że nikomu nie wadził

 

 Nie stał na krzywdzie i zdradzie

 Ale też nie zabiegał

 By się wyróżnić wysiłkiem

 Dawanym komuś w potrzebie

 

 By coś dobrego zapisać bodaj na kartce papieru

 Co poświadczenie uzyska

 Że korzyść odniosło wielu

 Takie bowiem brylanty w swym skarbcu gromadzone

 Dają spokoju życie

 Przez los wynagrodzone

 

 Dbajmy o swoje komnaty

 Tak w sercu jak i w duszy

 By je skarbami zapełnić

 Nim starość zdrowie nam skruszy

 

 I byśmy mogli spokojnie

 Spokojnie a nawet pewnie

 Spoglądając w komnaty powiedzieć

 Patrzcie !

 Obie są prawie pełne !

 

 *