Ślepy wybór - 395

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Ślepy wybór - 395

 

Ślepy wybór - 395

 

 Na prawicy wróg

 Na lewicy judasz

 Gdzie kroki skierować aby głos swój oddać

 W centrum jak pryszcz wyskoczył

 Hochsztapler jeden i drugi

 Do reszty rujnując w głowach

 Porządek co tam panował

 Przez lata kształtowany choć w socjalizmu okowach

 

 Niby wolność panuje

 Ale wyboru nie ma

 Wszędzie za to ubita chciwością kariery ziemia

 

 Nie ma już tych działaczy

 Z obywatelskim sumieniem

 Działających pospołu by na lepsze coś zmieniać

 

 Teraz prywata na przedzie w pomyślunku działaczy

 Kombinujących tylko

 By sobie coś „zahaczyć”

 

 A kraj ?

 Jaki kraj ???

 Przecież kraju już nie ma !

 Została jeno tylko w Unię wpisana ziemia

 

 Już nie plon decyduje o dobrobycie rolnika

 Ale dopłata w ręku z Brukseli urzędnika

 

 Jaką opcję popierać komu władzę powierzyć

 I w tym chaosie chapania uczciwie jakoś przeżyć

 

 Zgodnie ze swoim sumieniem

 Na kogoś zagłosować

 By po głosu oddaniu ze wstydu się nie chować

 

 Bo ja już głos oddawałem na jednych i na drugich

 A w sercu pozostały wobec sumienia długi

 Że znów się pomyliłem złe konie obstawiłem

 Co zamiast mknąc do mety stos bobków zostawiły

 Same zaś ponad płotem jako granicy kraju

 Daleko w obcych nacjach korzonki zapuszczają

 

 Na razie kontem bankowym i czymś tam zbudowanym

 By kiedy przyjdzie kryzys być już przygotowanym

 A na co ?

 Zapytacie ?

 W naiwności swej wielkiej

 Ech... zobaczycie kiedyś

 Półdupki elity wszelkiej

 Co przeskoczy przez płoty

 Zostawiając nas samych

 Na tej nieszczęsnej ziemi

 Karierami zdeptanej

 

 *