Słoń - 960

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Słoń - 960

 

Słoń - 960

 

 Co zrobić

 Kiedy porcelana z szczętem prawie potłuczona

 Przez słonia co tak rzadko bywał na salonach

 Nie znając się na skinieniach

 Szarmanckich ukłonach

 Rozdeptał niemal wszystko

 Co w niezgrabnych dłoniach

 Chciałby ofiarować

 

 Choć w myślach

 

 Został tedy z swą głową potężną i ciężką

 Palcem trąby stukając się w to głupie czoło

 Roztrząsając te szkody co wszędzie w około

 Wbrew jego intencjom

 Skreśliło wesołość

 

 Do końca

 

 Co ma zrobić biedak z puszczą nieobyty

 Bez poślizgu węża

 Bez małpiego sprytu

 W naiwności swojej nigdy nie był skryty

 A krocząc przed siebie

 Obwieszczał przybycie trąbieniem

 

 Prostoty

 

 No i się obróciło to przeciwko niemu

 Bo nie zauważył potrzeby koniecznej

 W finezji zawartej

 W niuansach okrzepłej

 Z baczeniem pod stopy

 Aby nie podeptać

 

 Niczego

 

 Stary

 Wielki i mądry

 Ktoś by zauważył

 Winien już się nauczyć w salonach stąpania

 Podrygów szympansa

 Głaskania, iskania

 Rozkosznego papużek gdzieś tam świergotania

 

 Zastanowił się przeto słoń w się rozpłakany

 Pociechę znajdując

 Zupełnie naiwną

 Że przecież ta jego niezręczność

 Chociaż skandaliczną

 Nie zaowocowała na szczęście

 Przecież żadną krzywdą

 

 Prócz wstydu jego

 

 *