Sojusz - 260

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Sojusz - 260

 

Sojusz - 260

 

 Ogłupili cię demosie ciemny

 Całkiem okłamali

 Szyderczo zapewniając

 Że pluto

 Od kracji bardzo się oddalił

 Ale ta rzeczywistość co się wokół toczy

 Zaprzecza wręcz wszystkiemu

 Co zamydla oczy

 

 Bo pluto się rozwalił jak świnia w barłogu

 Nie dbając o demosa co kiedyś mu pomógł

 Chyba na swoją zgubę dorwać się do władzy

 Mamiony demokracją

 Jako szalą wagi

 Co miała sprawiedliwie po wsze czasy działać

 I każdemu nagrodę według zasług dawać

 

 Ale się okazało na zgubę demosa

 Że łaska pluto

 Umowy

 Wrzuciła do kosza

 I sprawiedliwość rzeczoną takoż i tam także

 Bo po co im teraz demos

 Gdy szmal wieje w żagle

 

 Przeto go odstawili jak od cycka ciele

 Niech dalej już się troszczy

 O swe własne cele

 Które z nimi niestety nie idą już w nogę

 Bo oni są przy piecu

 A on stoi w mrozie

 

 I będzie stał do śmierci swojej usmarkanej

 Jako skansen szyderczy

 Bratania się z panem

 Co demosa plecy tylko wtedy ceni

 Kiedy jako drabina wznoszą go od ziemi

 Najdalej i najwyżej by nędzy nie widzieć

 I swego też pochodzenia nie musieć się wstydzić

 

 Pomyśl przeto demosie gdy widzisz chętnego

 Pomoc swą ofiarując do żłobu pełnego

 Bo kiedy on już tylko do żłobu się dopcha

 Będzie się ciebie wstydził

 Traktując jak głupka

 

 Którego kiedyś przypadkiem

 Spotkał przy gospodzie

 A z którym mu w żadnym razie

 Nie jest dziś po drodze

 

 *