Sokolik - 554

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Sokolik - 554

 

Sokolik - 554

 

Cóż z tego sokoliku samotny

 Że wznosisz się nad mroczną krainą

 Cóż z tego i nawet

 Że ją wskroś przenikasz

 Skoro z tego wznoszenia jak i przenikania

 Ani dla krainy

 Jako i dla ludzi

 Tam zamieszkujących

 Nic szczególnie dobrego wcale nie wynika

 

 Zapłakał tedy sokół

 Krwawiąc łzami z oczu

 Cóż mam czynić gdym sokół

 A tam pełno mroku

 

 Pochodni nikt nie zapala

 Im dobrze w ciemności

 Nie widzą wtedy wśród siebie

 Tej nędznej marności

 Jaka ich w krąg otacza bez przyszłej nadziei

 Na to by wznieś się mogli

 Do lotu z tej kniei

 

 Przyjdzie mi chyba ofiarę

 Tragiczną z się złożyć

 I ogień pod szare pióra samemu podłożyć

 Może jako pochodnia

 W zenicie wysokim

 Zwrócę uwagę nieszczęsnym pogrążonym w mroku

 Co brną na swą zatratę

 Z niknącą przyszłością

 Aż pokryją czerń czarną

 Bielejącą kością

 

 Co zawsze pokrywała pola walk przegranych

 Poniewczasie mądrzejszych

 Liżąc swoje rany

 

 Ale zanim podpalę swoje siwe pióra

 Sięgnę po papier biały

 Kreśląc wierszem słowa

 Jako poety zwykłego

 Wcale nie proroka

 Unieście wzrok wysoko

 Na przyszłość co czeka

 Każdego co gotowy jest unieść świadomość

 Pochodzenia wspólnego

 Z niebiańskiego domu

 

 *