Sprawiedliwość społeczna - 277

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Sprawiedliwość społeczna - 277

 

Sprawiedliwość społeczna - 277

 

 Nigdy nie byłaś królową w tym nieszczęsnym kraju

 Nawet marną księżniczką jak inni to mają

 Ale szmatą i kubłem cię obdarowano

 Abyś myła podłogi

 W salonach swych panów

 

 I nie ważne kto mieszkał w przepychu komnatach

 Wyniesiony do władzy często mocą bata

 A czasami przekupstwem

 Lub kłamstwem powszechnym

 Ogłupionej ludności w systemie przeklętym

 

 Zawsze cię traktowano jako coś zbędnego

 Dla siedzących w kanapach

 Życia wygodnego

 Gdzie niczego już dzielić z nikim nie musiano

 Bo wszystkiego w nadmiarze

 Przedtem zrabowano

 

 A że biedni za oknem żyją w niedostatku

 Chłodzie

 Bez kątów własnych

 Głodując w dodatku

 Tego nikt z sytych władców tkwiących przy korycie

 Nie musi zauważać

 Szydząc też z nich skrycie

 

 Tak to nieszczęsna pani imię nosząc szczytne

 Nie masz wstępu do domu

 Ojczyzną zwanego

 Gdzie uzurpatorów stado rozpasane

 Precz ciebie zapędziło

 W tereny szemrane

 Gdzie dzieląc się łupami

 Wołają

 Spra... Spra... Sprawiedliwość !!!

 Jej tu panowanie

 

 Bo łupy zrabowane zdarte z grzbietu ludu

 Sprawiedliwie dzielone

 Wśród rabusiów stada

 Namiastkę twoją tworzą

 Alibi im dając

 Jak atrapa okropna

 Ta co kłamstwem włada

 

 *