Stracona szansa - 401

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Stracona szansa - 401

 

Stracona szansa - 401

 

 Mogłaś być mostem

 Szerokim – wysokowodnym

 Któremu powodzie żadne już nie mogą być groźne

 

 Mogłaś czerpać korzyści z tranzytu wszelkiego

 Dając jednym i drugim co masz najlepszego

 Zachowując w jednakiej obu uprzejmości

 Mnożąc zyski bez straty swej suwerenności

 

 Dałaś jednako posłuch oszołomów grupie

 Którym nie most się marzy

 Ale wprost reduta

 W kogoś tam wymierzona wbrew twym interesom

 Bo co im tam

 Bogaci

 Z biedą się nie zmierzą

 

 Im zysk nie jest potrzebny na skalę państwową

 Bo swoją marchewkę

 W mroku sobie skrobią

 Mając dostęp do banków jako do koryta

 Szydzą po cichu z głupców

 Co im władzę wpycha

 A z nią i apanaże

 Synekury ciepłe

 Przeto państwo nieważne niech je prywat zdepcze

 

 A ty pracowniku

 Chłopie i robotniku

 Najlepiej sprywatyzuj przyszłość swą i wnuków

 I nie zawracaj im głowy

 Państwa interesem

 Co im kulą u nogi w krajach bez adresu

 

 Obywatelami świata się już mianowali

 Za morzami swe konta też pozakładali

 A tu w tej pół-koloni prywatnego władcy

 Potrzebni są już tylko

 Pokorni biedacy

 

 Nie będą zatem walczyć o jakieś tranzyty

 Mosty wysokowodne

 Inne fanaberie

 Wystarczy im co w rewolcie wielkiej zagrabili

 Jaką

 Jak na szyderstwo

 Robole zrobili

 

 *

 

 

 Wiersz traktuje o tych „polskich patriotach”,

 którzy zamiast robić z Polski most tranzytowy,

 zrobili z niej bunkier z wymierzonymi w Rosję lufami