Swary - 744

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Swary - 744

 

Swary - 744

 

Jako te owocówki

 Mikre swą małością

Po kątach pochowane trwają w pogotowiu

 Na najmniejszy zew kwasów

 Jakie wśród nas goszczą

 Przy tym obiedzie życia

 Zwanym codziennością

 

 Mały impuls wystarczy aby się zleciały

 Zamieniając się w kruki okropnymi słowy

 Co krakaniem swoim

 Na ogień poleją

 Nie wody szlachetnej

 Chłodzącej i zimnej

 Ale nafty cuchnącej w rozpalone głowy

 

 Co poradzić wtedy gdy wszyscy zranieni

 Albo są

 Albo za takich chcący się uważać

 Ręki podać nie mogą

 Uśmiechem wybaczać

 Ale się

 Przyrzeczeniem

 Na zawsze

 Obrażać

 

 Ratujmy się wtedy biorąc napój w usta

 I nie ważne jaki

 Niech nie będzie z wody

 Bo wystarczy ślina by emocje chłodzić

 Milczeniem tępiąc muszydła

 Gorsze od choroby

 

 

 I nie dajcie się zwodzić głupimi przysłowy

 Że małżeńskie kłótnie

 Stadło umacniają

 Bo choć muchówki odlecą

 Do swoich kryjówek

 Zwykle osad zostanie wykopanym rowem

 

 A potem to narasta następnymi mioty

 Na zapach cytryny co przecież jest piękny

 Rozwalając do reszty dzban już napęknięty

 Którego nie napełni

 Napój jasno złoty

 I nie przywróci dawnej

 Bez warunków zgody

 

 *