Świt - 148

wiersze wybrane + HISTORIA  » NAJMILSZE  » Świt - 148

 

Świt - 148

 

 Świt w środku nocy ?

 Cóż to za dziwaczność

 Albo pomylona psycho-ukladanka

 Bo przecież świtanie

 Od zarania świata

 Nieodzownym było składnikiem poranka

 

 Ale ja tutaj nie w przyrody stronę

 Myśli kieruję świtem rozświetlone

 Ale widokiem przez duszę widzianym

 Co mrok zastępuje

 Niekoniecznie ranem

 

 Bo gdy horyzont zdarzeń

 Grozę myśli budzi

 Niebezpieczeństwo bliskich

 Tak kochanych

 Ludzi

 Kiedy niewiadoma tortury zadaje

 Każąc się domyślać

 Co z nimi się staje

 

 To jak na poranek na dobrą nowinę

 Czekamy dygocząc

 By choć odrobinę

 Nadziei świtania uchylił horyzont

 Upewniając myśli

 Że nie muszą ginąć

 

 Że nasze domysły podstawy nie miały

 Burzą niepotrzebną

 Serce skołatały

 

 I mimo

 Że wiadomość dobra tak banalną była

 Jakby to rzeczywistość

 Z nas sobie zakpiła

 To ci co tego doznali

 Przyznają uczciwie

 Poranki przyrodnicze niczym na tej niwie

 

 Że świt dobrej nowiny ponad rzeczy wiele

 Radość urządzić w duszy

 Może i wesele

 A my jak narodzeni nowego świtaniem

 Możemy się za bary

 Brać z dnia powitaniem

 

 *