Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Szmal - 208

 

Szmal - 208

 

 Od najdawniejszych czasów lidzie cię pożądali

 Choć dopiero Fenicjanie w monety kształt ubrali

 Jako udogodnienie wielkie między handlujących

 Miałeś rolę służebną pełnić

 Powbijany w krążki

 

 Też od zarania swego

 Honoru nie miałeś

 Bo w kurtyzany zawód szybko się wplatałeś

 Jako środek płatniczy najniższego rzędu

 Pogardzany przez wszystkich

 Z racji ich urzędu

 

 Potem złodziejska ręka

 Czy może diabelska

 Dała ci moc straszliwą od złotego cielca

 Który to bożkiem złotym

 Poprzez wszystkie czasy

 Rządzi już światem naszym dzielonym na klasy

 

 Gdzie status społeczny od szmalu zależy

 Bo kto ma ciebie w ręku

 To ten władzę dzierży

 

 Przez jakiś czas wszechwładza

 Była zawieszona

 Gdy wola ludu wielka miała cię pokonać

 Jednak ten znak judasza co ciąży na ciebie

 Okazał się silniejszy niż wielkie idee

 

 Bo mocą magnetyczną przyciągasz do siebie

 Chmary ilością wielkie najgorszej jakości

 Które to w tobie widzą

 Największe świętości

 Nie martwiąc się tym wcale

 Że brną ku ciemności

 

 I nic się nie poradzi dla ich ocalenia

 Gdyż ten już zbyt głęboko powrastał w sumienia

 Degenerując myśli jako i dążenia

 W opętanie prowadząc

 Kieszenią ciążenia

 

 Zostańmy jednak wszyscy pieniądz szanujący

 Jako ci

 Co się władzy jego nie poddają

 Jak i w żadnej postaci

 Bożkiem nie uznając

 

 Niech on tam szmal ceniących bożkiem sobie będzie

 Bo do naszego rydwanu z pewnością nie wsiądzie

 I do gwiezdnej podróży biletu nie zyska

 Bo u nogi mu zwisa

 Ze szmalu kotwica

 

 *