Sztorm - 449

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Sztorm - 449

 

Sztorm – 449

 

 

 Ciął dwakroć śląc grzywacze z brzegu jednej strony

 Mając w zanadrzu atut

 Nurt co nie spieniony

 Czekał w cichym ordynku

 Na falę dziewiątą

 Wzmaganiem mając wesprzeć atak dwu od frontu

 

 Brzeg o klęsce nie myślał wznosząc się wysoko

 Dumnie w dal spoglądając

 Jak sokole oko

 Zapewniając sosnowy spłacheć lasu w górze

 Dając niemal gwarancję

 Że nie czas mu umrzeć

 

 Klif jednak nie był pewien czy brzegu wystarczy

 By oprzeć się sztormowi

 W tej bezładnej walce

 Broniąc łachą piaszczystą dostępu do niego

 Przeto sosny ostrzegał aby w razie czego

 Nie doń miały pretensje

 Gdy padną w szeregu

 

 Takoż też się stało z zielenią nadziei

 Dającej asumpt życia

 Dla zwierzęcej kniei

 

 Teraz pustać jest płaska w miejscu walki owej

 Grzywacz zaś zdycha miałko

 W ostoi nie swojej

 

 Morałem swą klęskę wstydem opisując

 Po co nam było walczyć

 Psując – nie budując

 

 *