Szyderstwo z szyderców - 622

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Szyderstwo z szyderców - 622

 

Szyderstwo z szyderców – 622

 

 Nie krytykujcie

 Nie kpijcie

 I nie wyszydzajcie

 Jeśli pewności nie macie

 Na co dajecie słowo

 

 Że nigdy

 Że przenigdy

 Obiektu szyderstwa swojego

 Nie będziecie w przyszłości kiedyś naśladować

 

 Bo cóż urodzić się może

 Mając takie korzenie

 Potworek jedynie pokraczny

 Z podziemi wygrzebany

 Sumienia splątanego

 Dawnymi szyderstwami

 

 Kpili kiedyś z kołchozów

 Tej wspólnoty bez granic

 A teraz zbudowali

 Kołchoz wielkości piramid

 Co rozłożył się niczym

 Niedźwiedź w ogromnym barłogu

 Europę za ściółkę mając

 A mieszkańców wręcz za nic

 

 Centralne planowanie mieli wciąż na językach

 A teraz urzędas w Brukseli

 Drzwi od obory zamyka

 Dyktując zarządzeniem na papierze z pieczęcią

 Ile krów może mieć rolnik

 I ile mają dać mleka

 

 Jeśli zaś jakaś krasula nagrodzić chce gospodarza

 Dając mu ponad miarę

 Dwa wiaderka z okładem

 To może sobie to mleko

 Przerobić na oranżadę

 Bo w skupie inny urzędas

 Też z urzędowym papierem

 Odmówi mleka przyjęcia

 Będąc wytycznych macherem

 Jakie dostał z centrali

 Gdzie wszystko wiedzą lepiej

 Choć wideł w rękach nie mieli

 A jedno co potrafią

 To tylko dotacje dzielić

 

 I to nie z własnej kabzy

 Ale z naszych podatków

 Wniesionych do kołchozu

 Z po peerelu

 Spadku

 *