Tragizm obywatela - 302

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Tragizm obywatela - 302

 

Tragizm obywatela - 302

 

 Jak żyć gdy z jednej strony burżuazyjne hieny

 Gotowe grosz najmarniejszy wyszarpać z kieszeni

 Z drugiej dewocji zgraja ze swymi siepaczami

 Grozi kastetem kibola

 Prawo mając za nic

 

 Inni obiecankami skompromitowani

 Dalej bajają o życiu

 Szczęśliwym bez granic

 Gdy tylko głos oddamy na ich nominatów

 W równej ilości do sejmu jak i do senatu

 

 A gdzież są ci przedstawiciele ludu świata pracy

 Co się na kartach historii zapisali

 Walką o dobro ogólne bez działu na klasy

 Niestety

 Najzwyczajniej nam powymierali

 

 Nie będę imion szlachetnych ich tutaj wymieniał

 Choć w głębi serca trwają

 Jako błysk nadziei

 Że się odrodzą z czasem na arenie dziejów

 Gdy dzwon wezwie do czynu

 Aby świat odmieniać

 

 Bo przecież musi wreszcie

 Nadejść oświecenie

 Gdzie jasność wiedzy dotrze

 Do wszystkich umysłów

 Że świat nie po to dany

 By władzę wyzysku

 Uznano za akt prawny swej partii sprzedany

 Innych zaś strzygąc z wełny

 Jako te barany

 

 Wstańcie więc z grobów wielcy nie ciałem lecz ideą

 Przykład dając żyjącym

 W tych okropnych czasach

 By się z historii stronic nauczyli zasad

 Jak żyć by świata nie pchać

 Między stwory w lasach

 

 Niech one tam po kniejach się wzajem zagryzają

 Przewagę siły fizycznej wyłącznie uznając

 Jako swój model życia godny stada zwierząt

 Nędzny

 Bo w stadzie dzikim rządzić musi nierząd

 

 Nam ludziom nie przystoi schodzić na ich drogę

 Skoro Bóg dał nam duszę

 I rozum do głowy

 Byśmy świat budowali w oparciu o wzory

 Jakie dawały wielkie postacie z historii

 

 *