Trucizna - 612

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Trucizna - 612

 

Trucizna – 612

 

 Chrystus dzielił się chlebem

 Ty cząstujesz trucizną

 Z zakamarków sumienia

 Sięgniętą zatęchłą blizną

 

 Co się dawno zarosła

 Pokryła zapomnieniem

 Pieczęci klątwę mając

 By nie wracała na ziemię

 

 By pozostała w mrokach

 Czynu co równie czarny

 Zawlókł cię kiedyś na łoże

 Pełne małżeńskiej zdrady

 

 Co winien teraz ojciec ?

 Jak synowi zrozumieć ?

 Że ma się dzisiaj od nowa

 Wymawiać to słowo umieć

 

 Że tato ukochany to nie jest już ojciec jego

 Bo za płotami gdzieś żyje

 Maminy fagas

 Do tego

 

 Że się rodzina rozrasta do pokracznych rozmiarów

 Bo mamie się zachciało

 Oczyścić sumienie brudne

 Aby atłasów nie zbrukac gdy leżeć będzie w trumnie

 

 A ja wam mówię...

 Kobiety !

 Jeśliście zdradą zgrzeszyły

 Zabierzcie tę zdradę ze sobą do najciemniejszej mogiły

 

 Prawda bowiem na ustach

 Waszych to nowa zdrada

 Mająca jedynie na celu

 Ohydny cios bliskim zadać

 

 Nic wam z tego nie przyjdzie

 Bóg przebaczenia nie da

 Bo jego też nie ucieszy prawda przez was wyznana

 Skoro trucizną ocieka od nowa zadana rana

 A dom i rodzina w ruinie

 Przykład dla innych plugawy

 I pamięć co pozostanie unurzana w niesławie

 

 Taki jest bowiem koniec

 I jestem do bólu szczery

 Jeśli ktoś prawdę traktuje

 Jako obuch siekiery

 

 *