Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Tytanic - 51

 

Tytanic - 51

 

 Każdy okres w historii ma swoją wstydliwą plamę

 Plama tego okresu tonęła na oceanie

 A był to ocean chłodny

 Może nie aż tak zmrożony

 Jak szampan w kieliszkach

 Na stole

 Wyłącznie dla osób zamożnych

 

 Kostki lodu dzwoniły chłodząc trunki szlachetne

 Gdy los zbliżył do statku jedną z nich niebezpiecznie

 Ogromna to kostka była

 Większa niż światek ich cały

 W luksusie zanurzony

 Najdalej od fal oceanu

 

 Pędzili jednak szalenie

 Prąc do przodu maszyny

 By zyski osiągnąć większe

 Bo przecież nie z innej przyczyny

 

 Gdy pokład drgnął pod stopami

 Orkiestra już dawno nie grała

 Gdyż wbrew bajanym przekazom

 Do szalup z innymi się pchała

 

 Gdzie łokcie, kolana, pięści

 Drogę im torowały

 Do świata który się mieścił

 W łodzi kruchej łupinie

 Dającej jednak oparcie tej ludzko moralnej padlinie

 

 Gdy matka z dzieckiem na ręku stojąca już po pas w wodzie

 Krzyczała

 Otwórzcie tę kratę przeklętą wypuście choć dziecko moje

 Załoga czasu nie miała myśleć o jakiejś tam kracie

 Bo w mocno zwartej hałastrze zsuwała się w dół po trapie

 

 Kapitan istotnie na mostku bardziej w zadumie niż w trwodze

 Rozmyślał nad swoją głupotą

 Lękając się o to co powie

 Przed sądem kapitańskim

 Jaki pewnie go czeka

 Wybiera więc osąd odległy

 Historii

 Co zazwyczaj zwleka

 Z ogłoszeniem wyroków

 Dając szansę krętaczom

 I tak powszechnym w sądach najróżniejszym mataczom

 

 My plamy tej brudnej z wody fal nie zbierzemy

 I na sztandary chlubne tragedii tej nie wciągniemy

 Była ona haniebna i taką niechaj zostanie

 A ty ją przykryj falami

 Łaskawy oceanie

 

 *