Ulica - 662

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Ulica - 662

 

Ulica – 662

 

 Późno się tego roku lipy obudziły

 Jakby im pąków na ten świat niemiły

 Wydawać było szkoda...

 Ich zieleni dziewiczej skrywanej przed zimą

 Chronionej przed mrozem

 Zawieją

 Zamiecią

 Dając szansę się obudzenia

 W wiosennym już świecie

 

 No i choć tu już wiosna

 W kalendarzu

 Na dworze

 Nieprzyjemność je wita w ulicznym rumorze

 Gdzie od rana do zmroku

 Asfalt cicho jęczy

 Pod tysięcznym naciskiem stalowych obręczy

 Co choć w gumę obute

 By tumult wyciszyć

 Szept wydają wiadomy co go przykro słyszeć

 I udawać trzeba

 Że to nie istnieję

 Chociaż postęp szyderczo z słuchaczy się śmieje

 

 Nie da się mnie zatrzymać

 Boście narkomani

 Od kółek uzależnieni tyłków siedzeniami

 Przeto już raz na zawsze zabieram ulicę

 A lipy ?

 Co tam lipy !

 Trawniki też krzyczą

 

 Wszystkim się nie podoba spalin obłok szary

 Ale co mają zrobić konie mechaniczne

 Wiedząc

 Że przy ich oddechu lipa nie zakwitnie

 A one pędzone ostrogą

 Pedału bez miary

 

 Trzymajcie się więc lipy wołam do lip z balkonu

 Może deszcz wam pomoże

 Przetrwać lato jeszcze

 Zmywając kurze techniczne

 Z liści co odetchną

 Dając impuls kwitnienia

 Obok mego domu

 

 *