Upadek - 143

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Upadek - 143

 

Upadek - 143

 

 Coście sobie myśleli gdyście im zawierzyli

 Że się wyrzekną kawioru

 Szampana

 Blichtru

 Splendoru

 U biskupa przyjęcia

 Szlacheckiego zadęcia

 Szyderczych pogaduszek w zaciszu gabinetów

 O mięsie armatnim w postaci

 Robotniczych kotletów

 

 Przecież ta cała wierchuszka

 W jednym bajorze się pluska

 Pełnym luksusu stawie

 Czyli sejmowej ławie

 

 Bo przecież jako wybrani nie mogą sobie sami

Na utrzymanie pracować

 Musząc reprezentować

 

 I armadę bezdomnych

 Dzieci najczęściej głodnych

 I młodzież co bez pracy

 Jak i bezradność starszych

 

 Wszyscy są na utrzymaniu

 Tej klasy prawie panów

 Co lewicą się zowie

 No i wypija na zdrowie

 Toast na raucie wśród sitwy

 I burżujskiej mimikry

 

 Nie płaczcie więc nad nimi

 Że odchodzą do cieni

 Jakich pełno w historii

 Wykopniętych bez glorii

 

 Bo się zabezpieczyli i to bardzo dokładnie

 By nie znaleźć się na dnie klas stworzonych w tym celu

 Aby w razie wypadku nie było ich zbyt wielu

 

 By podczas morza kryzysu

 Być w szalupie na wierzchu

 A najlepiej przy sterze

 Gdy rozbitek wybierze

 

 Nie płaczcie więc nad nimi

 Nie zasługują na to

 Niech razem ze swoją partyjką

 Idą w niebytu bagno

 I nigdy nie wracają

 Kraj znowu zakłamując

 Bo na życzliwą pamięć wcale nie zasługują

 

 *