Warstewka - 321

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Warstewka - 321

 

Warstewka - 321

 

 le można udźwignąć na swojej powierzchni

 Warstwy pasożytniczej podobnej do pleśni

 Niczego nie tworzącej

 Nie produkującej

 Za to bardzo zachłannie

 Krew wypijającej

 

 Co tylko spekulacją w każdej niemal dziedzinie

 Potrafi tak się ustawiać

 Jak przy korycie świnie

 By zawsze być do przodu i ponad innych głowami

 Sięgać z najwyższej półki

 Słoik z konfiturami

 

 A naród jako to mleko

 Im kożuch tłustością grubszy

 Tym ono w całej swej masie

 Robi się coraz chudsze

 

 Bacz więc głupi narodzie jak ci się kożuch lini

 Bo możesz jako serwatka

 Znaleźć się w korycie świni

 

 Gdzie cię do reszty zeżrą

 Wieprze chociaż bez smaku

 Kryzysu czasy łatając

 I nad losem twym płacząc

 

 Pamiętać bowiem trzeba o tej starej maksymie

 Że nim obżarty schudnie

 Niedożywiony zginie

 

 A prawda jak to prawda też swoje może głosić

 Po co nam taki ustrój

 Gdzie biedny musi nosić

 Garb pasożytów na grzbiecie

 Co niczego nie tworzą

 Ale chociaż bezpłodni

 To jak szczury się mnożą

 

 Bo kiedy ta proporcja pasożytów do ludu

 Przekroczy swe apogeum

 To już nie będzie cudu

 

 Który by bańkę z mlekiem jakimś trafem ocalił

 Gdyż bańkę razem z mlekiem

 Bóg na śmietnik wywali

 

 Uznając

 Że ani jedno takoż samo i drugie

 Nie zasługuje na litość

 Jak i na trwanie długie

 

 *