Wędrówka - 417

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Wędrówka - 417

 

Wędrówka – 417

 

 Idzie mały rycerz przez rodzinne strony

 Mija lasy i łąki, pagórki, wąwozy

 Drogi traktem szerokie i ścieżki ubogie

 Rzeki

 Strumienie bystre

 A czasem leniwe

 Przez równiny zielone tocząc wody żywe

 

 Nie wybiera wygody w swoim wędrowaniu

 Wkracza w knieje kolczaste

 Mateczniki dzikie

 Gdzie nad morzem zieleni w niebieskim błękicie

 Czasem orlika sztylet gdzieś w zenicie błyśnie

 

 Podziwem się zadziwia własnym nad tym dziwem

 Że tym razem dostrzega tylko rzeczy miłe

 Nie raniące mu duszy pokracznym widokiem

 Jakiego doznawał patrząc ostrym wzrokiem

 

 Zrozumiał tedy rycerz wielką tajemnicę

 Tych co zadowoleni nie martwiąc się niczym

 Że jeśli nie wnikać w istotę istnienia

 To dopiero ślepota dosiada sumienia

 

 I łatwe wtedy życie na szerokiej drodze

 Chociaż ta droga wiedzie ku zatrutej wodzie

 Gdzie koniec wszystkim wieszczy

 Marny i bez chwały

 Za to bez bólu mięśni

 Zmęczenia i potu

 No i nader wszystkiego najmniejszych kłopotów

 

 Ocenił wtedy książę sens wędrówki takiej

 Łatwej, prostej, dostępnej, wygodnej aż nadto

 Bez ostrego widzenia, myślenia do głębi

 Jako wędrówkę pustą co chociaż nie gnębi

 Ślepotą jednak częstuje

 I nie jest nic wartą

 

 Wyostrzył więc spojrzenie złączone z wysiłkiem

 By dostrzegać obszary co innym ukryte

 Wpisując na sztandary

 Zachętę myślenia

 I nie tylko po łebkach wszystkiego widzenia

 

 Zdając też sobie sprawę

 Na co się porywa

 Wychodząc z transparentem co innym odkrywa

 Nie nowe rubieże i zdobyte ziemie

 Ale ślepotę wielką

 Tkwiącą w ich widzeniu

 

 *