WOŁYŃ - wybaczanie - 742

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » WOŁYŃ - wybaczanie - 742

 

WOŁYŃ – wybaczanie - 742

 

 

Napiętnowali zbrodniczo ziemię rozpalonym żelazem

 Wpisanym w historię zbrodni

 Potwornym obrazem

 Co jako szkło w oku

 Następnym pokoleniom

 Winien pozostać w pamięci

 I nie dać się zmienić

 

 A jednak zmienili wplatając groteskę

 Semantyczny spór wiodąc

 O swoje korzyści

 Kto kogo bardziej zaskoczy patrioty gestem

 Stając na czele wszystkiego

 I przewodząc wszystkim

 

 Rwą się do wybaczania

 Bo tak elegancko

 Wkraczać jest na salony z gałązką oliwną

 Ale czy tym współczują

 Tam pomordowanym

 Nie jestem tego pewien bo widzę ten taniec

 

 Jakim mogiły słyną szczególnie największe

 Gdzie można coś uzyskać

 Dzisiaj

 Tu

 Dla siebie

 Jako wybitna postać co gotowa zginąć

 Walcząc o swoje racje

 Nad wielką mogiłą

 

 Widzę te ich hołubce

 Przytupy

 Okrzyki

 Dla siebie zaznaczenia jako bojownika

 Niby o pamięć tamtych

 Co jednak zanika

 Pośród wrzawy potwornej

 Partyjki bojownika

 

 Przeto oceniam najwyżej tych w milczeniu stanych

 Nie dających klajstrować w swoim sercu rany

 I jej wykorzystywać

 Dla gestów fałszywych

 Chwałę mającą przynieść

 Ale dzisiaj żywym

 

 Zachowajmy w swych sercach obraz chociaż przykry

 Chroniąc go przed zatratą w mrokach niepamięci

 I niechaj semantyka nam go nie zasłania

 Dając jeno ofiarom

 Prawo wybaczania