Wyborcy - 103

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Wyborcy - 103

 

Wyborcy – 103

 

 Jaką obelgą uderzyć lub tylko znieważyć umieć

 Aby tak gołą ręką do wnętrza trafić sumień

 Złapać palcami za serce

 Ścisnąć je i potrząsnąć

 By śpiący tam w głębi honor

 Z drzemki się nagle ocknął

 

 By wreszcie swoją wartość zdeptaną znowu poznali

 I by nie byli jak ryby śnięte na mętnej fali

 Mętnej

 Bo od mącenia politycznych cwaniaków

 Co ludzi przerabiają na służących prostaków

 

 Ale służących nie zawsze – tego nie potrzebują

 Wystarczy jak co lat kilka na władców zagłosują

 Resztę czasu już sami o swój byt niech się troszczą

 I bynajmniej pretensji żadnych sobie nie roszczą

 

 Bo czyż nie szczytem pogardy jest dla wybierających

 Kiedy szanowny kandydat mówi przypadkiem niechcący

 Że to czy zostanie wybrany nie od wyborców zależy

 Lecz od wielkości plakatów na bilbordowej wieży

 

 I to nie oni bynajmniej będą jego wybierać

 Bo o tym zadecyduje jego partyjny kolega

 Wystarczy przecież kumpelstwo lub tajemnicze układy

 By trafić na pierwsze miejsce

 Listy co nie od parady

 Ale w realnej decyzji tych co najbliżej koryta

 No i partyjnej starszyzny

 Która już się nie pyta

 Nie pyta bo nie ma kogo

 Bo przecież jest na szczycie

 A wokół tylko wyborcy

 Gapiący się w zachwycie

 

 Jak to ich wielcy idole zostają słusznie wybrani

 Ale nie przez świadomych

 Obywateli samych

 Lecz poprzez układziki

 Małe i całkiem wielkie

 Dla których przecież wyborca

 To kwiatek w butonierce

 Który po odtrąbieniu sukcesu wyborczego

 Trafia gdzie być powinien

 Po zrobieniu swojego

 Czyli kosza na śmieci

 W najbliższym biurze partyjnym

 Co zbiera wszystkie odpadki

 Jak i wyborców naiwnych

 

 Ocknijcie się więc wyborcy lecz nie modrością po szkodzie

 I zagłosujcie rozumem

 A nie plakatem w bilbordzie

 

 *