Wzglednośc szczęścia - 207

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Wzglednośc szczęścia - 207

 

Względność szczęścia - 207

 

 Czy ten mniej szczęśliwy co stojąc przed szybą

 Okna wypełnionego wszelkimi frykasy

 Oblizywać się musi bo pustą ma kieszeń

 A stać go zaledwie na marną bułczynę

 Na sucho przełykaną bez żadnej omasty

 

 Czy ten co przy suto

 Zastawionym stole

 Też tylko patrzeć może

 Myśląc o wątrobie

 Co natychmiast go batem po brzuchu uderzy

 Gdyby po najmarniejszy przysmak

 Sięgnąć się odważył

 

 Czy ten mniej szczęśliwy co rower posiada

 Ale bez zawiści patrzy na sąsiada

 

 Czy ten co w samochodu skórzanych fotelach

 Rozsiadając się wygodnie

 Skręca się wprost w bólach

 Bo oto sąsiad jego

 Na jego zgryzotę

 Właśnie niedawno kupił nowiutką gablotę

 

 Czy lepiej bogaczem

 W sławnym wernisażu

 Zachwycać się malowidłem pięknego obrazu

 Czy jako człek prosty

 Na łonie natury

 Kontemplować to samo obrazem pod chmury

 

 Czy mając pałace prawie

 I wszelki dobytek

 W obłędnej gonitwie po zyski zdobyte

 Stwierdzić w chwili wytchnienia

 Po tej o zysk walce

 Że oto mu całe życie przeciekło przez palce

 

 Czy może mniej dostatnio życie swoje przeżyć

 Lecz wnukami się cieszyć

 Dzieciom ciągle służyć

 Jeśli już nie kieszenią

 To choć dobrą radą

 Że szczęście tam zwykle bywa

 Gdzie człowiek jest świadom

 Iż nie na gonitwie sens życia polega

 Za szczęściem

 Co w wyobrażeniu może sięgać nieba

 

 Ale na takim przeżyciu własnego istnienia

 By w lustrze się nie wstydzić

 Od siebie spojrzenia

 

 *