Zgroza - 415

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Zgroza - 415

 

Zgroza – 415

 

 Uciekła woda od brzegów

 Odsłaniając zgrozę

 Nawet nie bałaganu śmieci rzucanych do wody

 Ale zgrozę bezmyślną

 Tkwiącą w ich czerepach

 Której zwalczyć nie sposób bo mózg mają w trepach

 

 Które kiedyś założył dureń na swe nogi

 I w nich właśnie wymyślił bzdurę wiekopomną

 Że wody miejsce w morzu

 Więc ją tam przegnano

 Rowami głębokimi

 Rurami bez sensu

 Zabierając powierzchni najcenniejszą z cennych

 Wilgoć co chrzestną życia jest

 Zieleni ziemi

 Bez której kraj cały w pustać się przemieni

 

 I są już tego symptomy

 Gdy wilgoć omija

 Tereny suche bez wód powierzchniowych

 Pędząc chmury wysoko poduszką termiczną

 Jaka nad wysuszonym

 Pozbawionym wody

 Krajem nie daje najmniejszej ochłody

 

 Przechodzą więc jałowo wraz z cennym ładunkiem

 Nie mając zachęty

 Do tu zostawienia

 Tego co żąda wysuszona ziemia

 Przez głupców pozbawiona

 Wilgocią ciągnienia

 

 Zatrąbmy więc na alarm choć w ostatniej chwili

 Aby od przyszłej wiosny

 Bzdurę naprawili

 I wody powierzchniowej nie pchali do morza

 Bo tak jak wody teraz

 Wnet zabraknie zboża

 

 A kraj przybierze postać jako to śmietnisko

 Co woda odsłoniła cofaniem od brzegu

 Wymazując uśmiechy

 Z twarzy ludzi wielu

 Bo pogrzeb do nich przyjdzie

 Na zgrozy weselu

 

 *