Astrooptyka - Pociemnienie brzegowe Słóńca

wiersze wybrane + HISTORIA  » Giordano, Mikołaj, Andrzej  » Astrooptyka - Pociemnienie brzegowe Słóńca

 

 

 

Fatamorgana – zjawisko, którego mało kto nie zna, ale które mało kto widział. Polegające na ujawnianiu obrazu pozornego mającego jednak na skutek wielokrotnego odbicia się światła w różnych warstwach powietrza realny pierwowzór.

 

 

 

Natomiast to o czym za chwilę, jest zjawiskiem o wiele bardziej niesamowitym. Bo oto okazuje się, że można ewidentnie widzieć i obserwować zjawisko, którego w istocie NIE MA !!!

 

 

 

Chodzi oczywiście o to obserwowalne zjwisko na tarczy słonecznej zwane pocemnieniem brzegowym.

 

 

 

I aby nie odsyłać do wyjaśnień pomieszczanych w innych miejscach w pewnym skrócie skąd się bierze to pociemnienie brzegowe: A ma ono oczywiście ścisły związek z światłem laserowym emitowanym przez chromosferę.

 

Bowiem jak w innych miejscach dowodzę, światło laserowe na Słońcu powstaje z nadmiaru światła emitowanego przez fotosferę i przez chromosferę zamienianego na swiatło laserowe. Zaś detalicznymi emiterami tego laserowego swiatła są: „Żdzbła ognistej trawy, paluchy, szpikule, czy też bryzgi” pokrywające zewnętrzną powierzchnię chromosfery. (Nazewnictwo z literatury astronomicznej)

 

 

 

Na Ziemi byłyby to odwrócone Błyskawice !

 

 

 

I to do wnętrza tych pod wieloma nazwami słonecznych laserów umiejscowionych na tym fragmencie powierzchni Słońca jaka jest dla ziemskiego obserwatora maksymalnie prostopadła możemy zaglądać. Zaś inne, które z uwagi na krzywiznę powierzchni naszej dziennej gwiazdy, są w stosunku do nas ODCHYLONE i możemy oglądać już tylko pod pewnym kątem i obserwować jako światło o wiele słabsze od tego z wnętrza laserów. Zaś te lasery zupełnie umiejscowione w widoku na skaraju tarczy możemy oglądać wyłącznie z boku – właśnie pod postacią tego pociemnienia brzegowego.

 

Stąd właśnie ta jasna tarcza słoneczna z obwódką ciemniejszego ale ciagle światła.

 

 

 

I to właśnie ta ciemna obwódka jest tą niesamowitością będącą jednocześnie czymś widocznym i czymś co nie istnieje. Bo zależnym wyłącznie od odległego obserwatora – będąc jego subiektywnym widokiem i ułudą zarazem.

 

 

 

Bo gdyby ziemski obserwator znalazł się na orbicie Jowisza to ta ciemniejsza obwódka byłaby znacząco większa, zaś na orbicie Plutona mogłaby zajmować prawie połowę tarczy słonecznej.

 

 

 

Natomist... Uwaga !!! Z orbity Merkurego prawdopodobnie nie bylaby wcale widzialna.

 

 

 

Wszystko to jest możliwe do obliczenia uwzględniając średnicę Słońca i poszczególne odległości punktu obserwacyjnego.

 

 

 

Aby zaś przyblżyć zrozumienie tego zjawiska można się posłużyć przykladem zwykłego źródła światła. Niech to będzie np. żarówka 100 watowa. Z odległosci jednego metra będzie ona uznawana jako silne źródło. Z odległości stu metrów będzie już traktowana jako słabe źródło światła. Natomiast zodległości jednego kilometra będzie uznawana jako bardzo słabe źródło światła.

 

A przecież ono wcale się nie zmienia – ciągle jest tym samym źrodlem światła. Tylko przez różnych obserwtorów inaczej oceniane.

 

 

 

To samo jest z pociemnieniem brzegowym w widoku tarczy słonecznej. Jest widoczne tylko w subiektywnym widoku obserwatora, natomiast na Słońcu jako takie fizycznie nie istnieje.

 

 

 

Andrzej Lisiak